Mapy Marzeń

Wierz w siebie i żyj swoimi marzeniami. Rób to co Cię uszczęśliwia

  • Notatki z drogi: droga uczy cierpliwości

    Droga rzadko idzie w takim tempie, jakie sobie zaplanujemy. Czasem zwalnia, czasem staje, czasem prowadzi okrężnie, jakby sprawdzała, czy naprawdę mamy dokąd iść.

    Na początku to frustruje. Chcemy już, teraz. Bez przestojów i bez znaków zapytania.

    Ale z czasem przychodzi zrozumienie, że droga nie robi nam na złość. Ona nas uczy.

    Cierpliwości do miejsc, które jeszcze nie są gotowe. Cierpliwości do ludzi, którzy idą inaczej. Cierpliwości do siebie — gdy coś nie układa się od razu.

    Nie każda pauza jest stratą czasu. Nie każdy przystanek oznacza cofanie się.

    Czasem właśnie wtedy dojrzewa decyzja. Czasem wtedy zmienia się kierunek. Czasem wtedy uczymy się ufać, że wszystko ma swój moment.

    Droga uczy cierpliwości nie dlatego, że każe czekać. Tylko dlatego, że pokazuje, że nie wszystko trzeba przyspieszać.

  • Notatki z drogi: niektóre podróże zaczynają się po powrocie

    Najdziwniejszy moment podróży to nie wyjazd, to powrót.

    Walizka stoi w kącie. Zdjęcia czekają na zgranie. Świat wygląda tak samo, jak przed wyjazdem.

    A jednak coś jest inne.

    Dopiero po powrocie zaczynają się pytania. Dlaczego tam było mi lżej. Dlaczego tu zaczęłam oddychać inaczej. Dlaczego niektóre rzeczy przestały mieć znaczenie.

    Podróż nie kończy się na lotnisku, ona często dopiero wtedy zaczyna pracować w środku.

    W ciszy, w codzienności, w decyzjach, które przychodzą później.

    Czasem nie pamiętam dokładnie trasy, ale pamiętam zmianę.

    Niektóre podróże nie są po to, żeby zobaczyć świat, są po to, żeby wrócić trochę inną osobą.

    I to jest droga, która trwa najdłużej.

  • Notatki z drogi: nie wszystko trzeba zobaczyć

    Kiedyś chciałam zobaczyć wszystko, każde miejsce, każdą ulicę, każdy punkt na mapie. Jakby podróż miała sens tylko wtedy, gdy będzie kompletna.

    Z czasem przyszło zmęczenie. Nie ciała – głowy. Przesiadkami, planami, listami rzeczy, które trzeba zobaczyć.

    I wtedy pojawiła się myśl, że może nie wszystko trzeba zobaczyć, że może nie po to się jedzie.

    Najbardziej pamiętam nie miejsca, których było najwięcej. Pamiętam jedno popołudnie, jedną kawę, jedną ulicę, na której usiadłam dłużej.

    Podróż przestała być zbieraniem. Stała się wybieraniem.

    Zobaczyć mniej, ale uważniej. Zostać gdzieś dłużej. Ominąć coś bez poczucia straty.

    Nie wszystko trzeba zobaczyć, żeby coś przeżyć. Nie wszystko trzeba zaliczyć, żeby coś zapamiętać.

    Czasem wystarczy jedno miejsce, które zostaje i spokój, że to naprawdę było wystarczające.

  • Notatki z drogi: wracanie jest trudniejsze niż wyjazd

    Wyjazd zwykle jest prosty, jest w nim ruch, decyzja, obietnica zmiany. Pakowanie walizki ma w sobie lekkość początku.

    Wracanie już takie nie jest.

    Wraca się do znajomych miejsc, tych samych ulic i codziennych spraw. Do rytmu, który kiedyś był oczywisty tylko, że coś nie pasuje tak jak wcześniej.

    W podróży zmiany zachodzą cicho. Bez wielkich deklaracji, bez momentu, w którym można powiedzieć: właśnie teraz.

    Dlatego po powrocie bywa trudno. Trudno wytłumaczyć, co się zmieniło. Trudno udawać, że wszystko jest takie samo.

    Wracanie wymaga więcej odwagi niż wyjazd, bo trzeba zmierzyć się z tym, co nowe – w miejscu, które dobrze znamy. Trzeba znaleźć dla siebie przestrzeń w codzienności, która nie zwolniła razem z nami.

    Czasem tęsknimy nie za miejscem. Tęsknimy za sobą z tamtego czasu, za spokojem, za ciszą, za wersją siebie, która miała więcej oddechu. Wracanie jest trudniejsze niż wyjazd, ale to właśnie ono pokazuje, czy droga naprawdę coś w nas poruszyła i daje szansę, żeby nie zostawić tej zmiany w walizce.

  • Notatki z drogi: niektóre miejsca uczą odpuszczania

    Niektóre miejsca nie pozwalają się prowadzić. Nie reagują na plan. Nie przyspieszają, gdy się spieszysz. Nie naginają się do oczekiwań.

    Na początku to frustruje. Chcesz więcej zobaczyć, zdążyć, ułożyć dzień tak, żeby nic się nie zmarnowało.

    A potem przychodzi zmęczenie i wraz z nim myśl, że może nie wszystko trzeba trzymać w ryzach.

    Są miejsca, które uczą odpuszczania bez słów. Przez upał, który każe zwolnić. Przez ciszę, której nie da się zagadać. Przez rytm dnia, który nie pyta o zgodę.

    Kiedy przestajesz walczyć, coś się zmienia. Nie na zewnątrz; w środku. Odpuszczanie nie jest rezygnacją jest zgodą, na tempo, na niedoskonałość na to, że nie wszystko musi być dokładnie takie, jak sobie wyobraziłaś.

    W podróży – tak jak w życiu – najwięcej ulgi przynosi moment, w którym przestajesz poprawiać rzeczywistość i pozwalasz jej po prostu być.

    Niektóre miejsca uczą odpuszczania, a potem zostają w nas na długo, lżejsze, spokojniejsze, prawdziwe.

  • Notatki z drogi: samotność nie zawsze boli

    Przez długi czas myślałam, że samotność to coś, czego trzeba unikać, że jest pustką, brakiem, ciszą, którą należy czymś wypełnić.

    Dopiero w drodze zrozumiałam, że samotność ma wiele twarzy i nie wszystkie są bolesne.

    Bywa taka samotność, która nie ciąży, nie uwiera, nie domaga się uwagi. Jest jak przestrzeń, w której wreszcie możesz oddychać pełniej.

    W podróży często byłam sama. Bez rozmów, bez planów, bez potrzeby dzielenia chwili na pół. Ku własnemu zaskoczeniu odkryłam, że w tej samotności nie ma smutku.

    Jest uważność, jest słuchanie siebie., jest tempo, które nie musi nikomu pasować poza mną.

    Samotność boli wtedy, gdy jest niechciana. Gdy jest poczuciem bycia pominiętą. Gdy wynika z braku, a nie z wyboru.

    Ta, którą spotyka się w drodze, bywa inna, cicha, łagodna. Bez potrzeby tłumaczenia się komukolwiek.

    Nie każda samotność jest czymś, co trzeba zagłuszyć. Niektóre są zaproszeniem do siebie, do spokoju, do bycia wystarczającą – dokładnie taką, jaka jesteś.

  • Notatki z drogi: nie wszystkie drogi prowadzą do celu

    Uczono nas, że droga ma sens tylko wtedy, gdy dokądś prowadzi, że musi być plan. Punkt na mapie. Moment dotarcia.

    A potem przychodzi podróż – i uczy czegoś zupełnie innego. Są drogi, które się urywają. Są skręty, które okazują się pomyłką. Są dni, w których idziesz długo i nie potrafisz powiedzieć, po co.

    Kiedyś mnie to frustrowało, zmiana planów, opóźnienia., zgubione trasy. Miałam wrażenie, że coś tracę, że jestem nie tam, gdzie powinnam.

    Z czasem zrozumiałam, że nie każda droga ma prowadzić do celu. Niektóre mają prowadzić przez coś. Przez zmęczenie, przez wątpliwości, przez ciszę, której wcześniej unikałaś.

    Drogi bez celu uczą uważności, zatrzymują, zmuszają do spojrzenia nie przed siebie, ale w głąb.

    W podróży – tak jak w życiu – najtrudniejsze bywa bycie „pomiędzy”. Już nie tam, gdzie było się wcześniej. Jeszcze nie tam, dokąd miało się dojść.

    Ale właśnie w tym miejscu dzieje się najwięcej, bez fajerwerków, bez zdjęć na pamiątkę za to z prawdą.

    Nie wszystkie drogi prowadzą do celu. Niektóre prowadzą do zrozumienia, że nie wszystko musi się kończyć, żeby miało sens.

  • Notatki z drogi: czas też jest kierunkiem

    Na początku roku wszyscy pytają o plany, dokąd, kiedy, jak daleko.

    A ja coraz częściej myślę, że najważniejszym kierunkiem, jaki możemy obrać, jest czas. Nie miejsce, nie punkt na mapie, tylko tempo.

    Podróże nauczyły mnie, że pośpiech potrafi odebrać sens nawet najpiękniejszym miejscom. Można zobaczyć wszystko – i niczego nie poczuć. Można być daleko – i wciąż gdzieś nieobecnym.

    Najlepsze chwile w drodze rzadko są zaplanowane. To poranki, które zaczynają się bez budzika. Kawa pita wolniej niż zwykle. Spacer, który nie prowadzi do atrakcji, tylko do myśli.

    Z czasem przestałam traktować podróż jak listę do odhaczenia. Zaczęłam traktować ją jak przestrzeń, na oddech, na milczenie, na bycie wystarczającą dokładnie tam, gdzie jestem.

    Czas w podróży płynie inaczej. Nie dlatego, że mamy go więcej, tylko dlatego, że wreszcie przestajemy go gonić. Nowy rok nie musi zaczynać się od wielkich postanowień może zacząć się od decyzji, żeby zwolnić, żeby nie wszędzie być na czas, żeby czasem wybrać drogę, która niczego nie przyspiesza.

    Bo czas też jest kierunkiem. I bardzo często prowadzi dokładnie tam, gdzie trzeba.

  • Drodzy Czytelnicy, Podróżnicy i Marzyciele,

    w ten wyjątkowy czas przejścia – między tym, co było, a tym, co dopiero przed nami – dziękuję Wam, że jesteście tu, że czytacie, czujecie i podróżujecie razem ze mną.

    Niech Nowy Rok będzie dla Was mapą pełną nieoczywistych dróg, odwagą do skręcania tam, gdzie woła serce, i spokojem, który pozwala cieszyć się każdą chwilą – nawet tą pomiędzy podróżami.

    Życzę Wam miejsc, które zapierają dech, ludzi, którzy zostają w sercu, i historii, które będziecie wspominać z uśmiechem. Niech każda podróż – ta daleka i ta całkiem bliska – prowadzi Was bliżej siebie.

    Do zobaczenia w Nowym Roku.

    W drodze. Z ciekawością. Z wdzięcznością 

  • Notatki z drogi: nie każda podróż jest ucieczką

    Nie każda podróż zaczyna się od potrzeby zmiany. Czasem zaczyna się od potrzeby ciszy.

    Od momentu, w którym przestajesz zadawać sobie pytanie „dokąd”, a zaczynasz pytać „dlaczego„.

    Dlaczego chcę wyjechać. Dlaczego właśnie teraz. Dlaczego wciąż wierzę, że droga coś mi pokaże.

    Przez długi czas myślałam, że podróżowanie to ucieczka, od codzienności., od schematów, od siebie sprzed wczoraj, a potem zrozumiałam, że najważniejsze podróże nie prowadzą nigdzie dalej – tylko bliżej.

    Bywają wyjazdy, podczas których nie dzieje się nic spektakularnego. Nie ma listy atrakcji. Nie ma zdjęć, które zbierają lajki. Jest za to poranek, który nie goni. Spacer bez celu. Myśl, która wreszcie ma czas, żeby wybrzmieć.

    Podróż przestaje być ucieczką wtedy, gdy nie próbujesz zostawić czegoś za sobą. Gdy nie chcesz zapomnieć. Gdy nie liczysz na to, że inne miejsce naprawi to, co niewygodne wtedy droga staje się spotkaniem, z tempem, z ciszą, z prawdą, którą łatwiej usłyszeć daleko od hałasu.

    Nie każda podróż zmienia życie, ale każda może przypomnieć, że nie wszystko trzeba zmieniać, żeby poczuć ulgę.

    Czasem wystarczy wyjechać, żeby wrócić, nie do domu – do siebie.